Manu Chao - Bongo bong
01.06.13 pierwszy dzień spędziliśmy spacerując po naszym piekny mieście oraz podziwiajac maszyny latające, które zagościły nad Wisłą w ramach "Pikniku lotniczego" . Głównym fanem takich atrakcji w naszej rodzinie jest Mężoj, który ubarwiał nam spacer dokładnym opisem każdej maszyny ( wiem, brzmi to niezwykle interesująco ale czego nie robi się dla szczęśliwego pożycia małżeńskiego;). Przez chwilę się chmurzyło ale daliśmy radę. Impreza owa odbywa się cyklicznie co roku na naszej pięknej nadwiślańskiej plaży i z roku na roku staje się coraz ważniejsza a skali Polski. Zjeżdżają się do nas najlepsi piloci plus oczywiście ich maszyny.
Ciekawe wyznanie:) Jeszcze brakuje: Will you marry me?
A otóż i ja we własnej osobie.
Zuzia jak to ona ma ciekawsze zajęcia niż śledzenie samolotowych wygibasów na niebie. Broszurka jest "o niebo" ciekawsza.
Fragment naszej katedry. Zapraszamy, naprawdę warto nas odwiedzić:)
Zdjęcie z serii: Matko, co żeś uczyniła swym ustom?
To inny typ maszyn, który również zainteresował Męzoja ale spokojnie zdjęcia tylko dwa.
02.06.13- drugi dzień naszego rodzinnego weekendu uczciliśmy wypadem do Zoo. Jest to moja i mężoja coroczna tradycja, w której Zuzia brała udział pierwszy raz w życiu. Rozpisywać się nie będę w końcu chyba każdy z nas taką zebrę czy innego słonia mam nadzieję, rozpozna:) Zwierzaki prezentują się w oryginalnej kolejności oglądania.
Pierwszy zwierz miejski: jak widać miłujący myszy oraz mięte (wiem mięta jat passe i fuj ale i tak mi się nadal podoba:)
Kolejny przystanek terraria ( na szczeście dla widzów, wszystkich zwierzaków, które widzieliśmy nie będzie)
Zachwyt Mężoja i jedno wielkie fuuuuuuuuuuuuuj z mojej strony.
Jak ja widzę pozowanie na ściance:) Przesuń się satry bo mnie jeszcze "Fakt" nie sfotografował.
Najstarsza mieszkanka Zoo i moja imienniczka, nadobna Marta. Nawet ma ten sam sexi uśmiech .
Bliższe spotkanie Zuzi z żółwiem gigantem, choć to nic nowego, bo w domu ma mniejszego.
Moje ulubienice surykatki. Moge siedzieć godzinami i obserwować ich "inteligentne" miny:)
Pani da złotówkę!
Przerwa na pytanie za sto punktów: Na co wskazuje paluszkiem Zuzia?
Bravo dla Pani w mięcie ( nie mylić z Tiffany blue). Tak to lwy morskie i gratulacje dla pomysłodawcy tej nazwy.
Ciekawe gdzie robił pasemka, będę wiedziała gdzie nie iść.
Płynę Ci dokopać.
W przerywniku ciekawe akcesoria. Od razu się lepiej robi na duszy jak papiery wrzucam do paszczy niedźwiedzia. Ekologia i te sprawy.
Dwa lwy i zero fotoszopa, bo go właśnie zeżarły.
Torby noszą cześciej niż mama muminka.
Na koniec inne moje ulubienice, które mi zawsze przypominaja, że małpy i ludzie to bliska rodzina.
Na koniec słiit focia na fejsbuka. Takiego uczucia wszystkim życzę.
Mam nadzieję, że bawiliście się tak dobrze jak my. Pozdrawiamy








